© 2019 Ján Figeľ

RSS Feed

Bez nienawiści w sercu

November 11, 2019

Misja uwolnienia Asii Bibi była trudna i niebezpieczna
 

 

Rozmowa z Janem Figelem, specjalnym wysłannikiem Unii Europejskiej ds. promocji wolności religijnej i przekonań poza granicami UE

 

Asia Bibi, świadek wiary, symbol prześladowanych chrześcijan, w swoim pierwszym wywiadzie po uwolnieniu z celi śmierci, za pomoc w wydostaniu się z Pakistanu podziękowała właśnie Panu. Czy teraz, gdy przebywa w bezpiecznym miejscu w Kanadzie, może Pan opowiedzieć o kulisach swojej misji?

 

- Jestem bardzo szczęśliwy, że Asia Bibi razem ze swoją rodziną jest na wolności. To była bardzo trudna, a nawet niebezpieczna sprawa. Byłem w nią zaangażowany od początku mojego mandatu jako specjalny wysłannik Unii Europejskiej, a więc od 2016 r.

 

Na początku władze pakistańskie nie chciały mnie wpuścić do Pakistanu. Sytuacja zmieniła się po roku, gdy minister handlu i prokurator generalny Pakistanu przybyli do Brukseli, żeby nawiązać silniejsze relacje ekonomiczne z UE. To otworzyło mi drzwi: dwukrotnie odwiedziłem Pakistan i prowadziłem rozmowy w sprawie uwolnienia Asii Bibi. Oczywiście nie mogłem ingerować w procedury sądowe, ale mogłem mówić o prawach człowieka, sprawiedliwości, godności ludzkiej.

 

To było już po pierwszym wyroku uniewinniającym Asię Bibi?

 

- Nie, przed. Sąd Najwyższy wydał swój werdykt 31 października 2018 r. Bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku najbardziej ekstremistyczne grupy zbrojne w Pakistanie opublikowały ostre oświadczenie pod adresem władz, krytykując rząd premiera Imrana Khana za to, że nie broni islamu. W tekście pojawiły się dwa nazwiska: Papieża Franciszka, który zaprosił do Watykanu rodzinę Asii Bibi, i Jana Figela. Mocna wiadomość: z jednej strony to zaszczyt znaleźć się w jednym szeregu z Ojcem Świętym, ale z drugiej strony byłem na celowniku ekstremistów muzułmańskich.

 

Bał się Pan o swoje życie?

 

- Od tego czasu utrzymywałem kontakt z Asią Bibi za pośrednictwem pakistańskiego przyjaciela, bo ona mówi tylko w języku urdu. Mimo wyroku uniewinniającego przebywała w ukryciu, w więzieniu tamtejszych służb, bo gdyby wyszła na wolność, tego samego dnia zostałaby zabita. 10 milionów Pakistańczyków żądało powieszenia Asii Bibi. Na ulicach wielu miast odbywały się demonstracje, protesty przeciwko jej uniewinnieniu.

 

Szczególnie niebezpieczna była sytuacja córek Asii Bibi, które mieszkały na wsi w prowincji Pendżab. Asia Bibi prosiła mnie, bym pomógł jej rodzinie, jest bardzo kochającą matką. Jej dzieci mogły być zaatakowane każdej nocy, każdego dnia, także zamordowane. Lincze i mordy w Pakistanie są na porządku dziennym.

 

Próbowałem więc przekonać dyplomatów, że musi być zorganizowana dwuetapowa pomoc: najpierw trzeba ratować rodzinę, a potem Asię Bibi. Większość rządów chciała czekać na ostateczne rozwiązanie tej sytuacji i dopiero wtedy pospieszyć z pomocą. Pierwsza sprawa była prosta, druga – bardzo trudna, bo nie wiedzieliśmy, co może się wydarzyć z Asią Bibi. Była w rękach rządu pakistańskiego i tamtejszych służb.

 

Czy był taki kraj, który z własnej woli zadeklarował chęć przyjęcia rodziny Asii Bibi?

 

- Najbardziej otwarta była Kanada. Po sześciu tygodniach starań udało się przekonać ministra spraw zagranicznych, żeby rząd Kanady przyjął córki Asii Bibi. Kilka europejskich krajów zaproponowało pomoc, również Polska dała sygnał, że jest gotowa wydać wizy humanitarne dla dzieci Asii Bibi.

 

Potem zaczął się drugi etap walki o wydostanie uwięzionej chrześcijanki z Pakistanu. Sytuacja była bardzo niejasna, ponieważ nikt nie wiedział, gdzie znajduje się Asia Bibi i jej mąż. Nie zakończyła się też sprawa sądowa. W Pakistanie obowiązuje skomplikowany system sądowy: wyroki Sądu Najwyższego nie są ostateczne, ale mogą podlegać ponownemu rozpatrzeniu. Protestujący przeciwko uwolnieniu Asii Bibi doprowadzili do tego, że werdykt sądu został poddany rewizji. Nie było wiadomo, kiedy zostanie ogłoszony nowy wyrok – to mógł być miesiąc, ale równie dobrze pięć miesięcy. W tym czasie przewodniczący Sądu Najwyższego i jeden z dwóch sędziów składu orzekającego przeszli na emeryturę.

 

Niespodziewanie w styczniu 2019 r. zapadł nowy werdykt, który powtórzył, że Asia Bibi jest niewinna. To było ostateczne zwycięstwo sądowe, ale nie kończyło sprawy uwolnienia chrześcijanki. Asia Bibi była zakładnikiem, bo rząd z uwagi na sytuację wewnętrzną nie podejmował żadnych działań. Wyglądało na to, że ta historia nigdy się nie skończy.

 

Jakich argumentów używał Pan w rozmowach z władzami Pakistanu?

 

- Rozmawiałem z rządem Imrana Khana, nalegając na przestrzeganie praworządności. Ponieważ ze względu na groźby ekstremistów nie mogłem przyjechać do Pakistanu, spotykałem się z przedstawicielami tamtejszych władz w Brukseli. Byłem w stałym kontakcie z Asią Bibi i jej mężem przez wideokonferencje. Sytuacja rozwiązała się na początku maja, kiedy Asia Bibi została ewakuowana do Kanady i połączyła się ze swoimi córkami.

 

Czy spotkał się już Pan z Asią Bibi?

 

- Jeszcze nie, ale myślę, że stanie się to w tym roku. Asia Bibi już wcześniej wyraziła życzenie, byśmy razem spędzili Boże Narodzenie. Gdy przebywała w więzieniu, było to niemożliwe. Mam nadzieję, że dojdzie do tego już niedługo.

 

Po 10 latach więzienia, ciągłego skazywania na śmierć Asia Bibi nie nosi w sercu nienawiści. W pierwszym wywiadzie po uwolnieniu powiedziała, że kocha Pakistan, swoją ojczyznę, wspiera obecny rząd, ale żąda sprawiedliwości dla wszystkich uwięzionych z tytułu złamania „prawa o bluźnierstwie”. Domaga się, żeby najpierw porozmawiać z ofiarami oskarżeń, a dopiero potem wydać osąd.

 

Asia Bibi jest bardzo dzielną kobietą i matką, nie zaparła się wiary w Jezusa Chrystusa. Dziękuje Jezusowi za to, że ją ocalił.

 

Asia Bibi była pierwszą kobietą skazaną na śmierć z powodu rzekomego bluźnierstwa przeciwko Mahometowi. Mogła ocalić życie, gdyby przeszła na islam.

 

- Obecnie w więzieniach w Pakistanie z tytułu oskarżenia o bluźnierstwo przebywa 77 osób. W tym kraju obowiązuje zasada, że gdy chrześcijanin oskarżony o bluźnierstwo dokona konwersji na islam, kara zostaje mu darowana.

 

Czy Unia Europejska ma narzędzia, by wpływać na zmianę „prawa o bluźnierstwie”?

 

- To jest najbardziej drakońskie prawo na świecie. Wprawdzie w ponad 70 krajach obowiązuje zakaz bluźnierstwa, ale w Pakistanie za to przestępstwo grożą tylko dwie kary: dożywocie lub śmierć. Unia Europejska naciska na Pakistan, żeby zmienił nieludzkie prawo. Widzimy mały postęp, ale władze bardziej niż na zmianie prawa skupiają się na tym, żeby ustawa o bluźnierstwie nie była nadużywana. I to jest główny problem: to prawo jest nadużywane, wykorzystywane przeciwko pewnym grupom, sąsiadom.

 

Głównie przeciwko chrześcijanom?

 

- Nie tylko. Ekstremizm jest jak ogień niszczący wszystko, również muzułmanów, którzy stanowią większość wśród przebywających obecnie w więzieniach 77 osób oskarżonych o bluźnierstwo. To jest bardzo niszczące prawo dla wszystkich, ale chrześcijanie są specjalnym celem. Dlatego skupiamy się na prześladowanych chrześcijanach, bo oni są w najtrudniejszej sytuacji. Wywodzą się z najbiedniejszych grup, przeważnie z najniższej kasty, tzw. niedotykalnych, dalitów. Stanowią mniejszość, nie mają dostępu do szkól, usług publicznych.

 

Wszystkie raporty organizacji zajmujących się prześladowaniami religijnymi na świecie, mówią, że chrześcijanie są najbardziej dyskryminowaną grupą. Prześladowaną przez muzułmanów. Czy Unia Europejska przyjmuje to do wiadomości?

 

- Tak, chrześcijanie są największą prześladowaną grupą na świecie. Po drugie, chrześcijanie w tych krajach, gdzie doświadczają prześladowań, są fałszywie postrzegani jako „agenci Zachodu” w świecie muzułmańskim. To nieuczciwe, bo chrześcijanie w takich krajach jak Syria, Irak, Pakistan nie są odpowiedzialni za militarne działania podejmowane przez Zachód. Ale to oni cierpią za błędy zachodnich przywódców. Dlatego musimy bardziej angażować się politycznie w pomoc naszym prześladowanym braciom.

 

Czy polityka Unii nie powinna bardziej piętnować antychrześcijańskich działań? Przestrzeganie praw chrześcijan musi stać się ważnym kryterium w relacjach z innymi państwami.

 

- Świat jest pełen krwawych przykładów przemocy antyreligijnej wymierzonej w chrześcijan, żydów, muzułmanów, połączonej z przemocą przeciwko godności ludzkiej. Każdy człowiek ma wymiar duchowy i państwo powinno to szanować. Dobrze, że Unia Europejska po 60 latach istnienia ma obecnie specjalnego wysłannika ds. wolności religijnej. Moja nominacja była reakcją na prześladowania chrześcijan, jazydów i szyitów przez tzw. Państwo Islamskie. Musimy działać, aby zapobiegać kolejnym tego typu problemom i pamiętać, że kwestie wolności religijnej są priorytetowe w relacjach między państwami. Ochrona godności ludzkiej wszędzie i zawsze jest ważna.

 

Szczęśliwy finał sprawy Asii Bibi oznacza przełom w traktowaniu prześladowanych chrześcijan?

 

- Historia Asii Bibi na pewno bardzo motywuje, żeby działać na rzecz prześladowanych chrześcijan i innych mniejszości religijnych w świecie, bo to jest nasza odpowiedzialność. Ten przykład pokazuje, że możemy pomóc i wspólnie działać, co na pewno przyniesie owoce w przyszłości.

 

To zasługa też solidarnej opinii publicznej na całym świecie.

 

- Sprawa Asii Bibi mobilizowała wsparcie od politycznego po społeczne. I to jest ważne, bo diabeł ma bardzo tanich i silnych popleczników: obojętność, ignorancję i strach. Jeżeli nie interesujemy się prześladowanymi chrześcijanami, nie troszczymy o nich, zło rośnie, zaczyna dominować. Dlatego potrzebujemy mediów, osób, którzy się angażują, podążają za tym tematem, żeby informować innych o ludziach, którzy cierpią daleko od nas, od Polski. Wtedy świat będzie bardziej ludzki. Pan Bóg jest Wszechmogący, ale potrzebuje naszego wsparcia, żeby bronić tych, którzy sami tego nie mogą uczynić. Musimy być solidarni.

 

Jakimi sprawami Pan się teraz zajmuje?

- Obecnie są to raczej podsumowania, ponieważ moja trzyletnia kadencja zbliża się do końca. Nowa Komisja Europejska zadecyduje, co dalej. Mam nadzieję, że będzie kontynuować misję specjalnego wysłannika ds. promocji wolności religijnej i przekonań poza granicami UE. Uważam, że jest to ważne, po pierwsze, ze względu na ochronę ludzi, którzy cierpią, po drugie, z uwagi na wiarygodność Unii w tej kwestii.

 

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Rutkowska

https://wp.naszdziennik.pl/2019-11-09

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

By language
Please reload

Latest - Najnovšie - Actualités

November 30, 2019

November 11, 2019

Please reload